SUPER MOTO CROSS SYMA 2012 BUDAPESZT

Impreza Super Moto Cross to pierwsza impreza halowa zorganizowana na Węgrzech po 20 latach przerwy. Pomysłodawcą i organizatorem jednocześnie jest Gyorgy Kokenyesi znany bardziej jako„Koki”, ojciec Mistrza Europy Supermoto Gyorgy jr Kokenyesi. Tak się dobrze złożyło, że Koki jest też blisko związany z PZM i postanowił zaprosić zawodników z Polski, a także z innych krajów między innymi Austrii, Czech, Bułgarii, Słowacji, Turcji i Chorwacji.

Impreza zapowiadała się bardzo atrakcyjnie. Była ona zorganizowana w formie dużego show, a nie typowych zawodów sportowych. Polskę reprezentowali Wojciech „Maniek” Mańczak, Rafał Napierała i Piotr „Kaczor” Kaczorowski.

Organizator w ramach zaproszenia zawodników zagranicznych zapewniał bezpłatny pobyt w hotelu dla zawodnika i mechanika, pokrycie kosztów wpisowego oraz dojazdu. Cała impreza trwała dwa dni i odbyła się w hali SYMA znajdującej się przy stadionie narodowym praktycznie w centrum Budapesztu.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce w piątek mogliśmy pójść obejrzeć prace przygotowawcze na hali. Pracownicy układali duże płyty OSB na podłogę i ustawiali stalowe konstrukcje skoków i zakrętu. Całość robiła duże wrażenie. Patrząc na skoki z poziomu ziemi muszę powiedzieć, że wzbudzały respekt, mieliśmy problem żeby pod nie podejść. Tralki rozłożone na podłodze z pozoru nie wyglądały strasznie, lecz to one przysporzyły wszystkim zawodnikom najwięcej problemów i były kilerem dla motocykli.

W sobotę od rana rozpoczęły się pierwsze treningi wolne. Wszystko było podzielone na dwie kategorie supermoto i cross. Motocykle supermoto były wyposażone w opony deszczowe, a crossowe miały założone z przodu opony trialowe, a na tyle żużlowe. Pierwszy wyjazd był dla nas dużym szokiem, nawierzchnia sprawiała sporo trudności i charakteryzowała się zerową przyczepnością. Po pierwszych wyjazdach trzeba było pozmieniać ciśnienia w oponach oraz sprawić żeby były, chociaż trochę bardziej przyczepne. Poszły w ruch noże, pilniki i gumówki czyli typowo wyścigowe narzędzia ;P Kolejne treningi coraz bardziej oswajały nas z torem. Popołudniu zorganizowana została także próbna ceremonia otwarcia imprezy, poinstruowano nas, co i kiedy nastąpi, w jakiej kolejności mamy wchodzić itp. A wieczorem, o godz. 20:00 zaczęło się show.

Na hali mieszczącej ok. 6 tys. osób nie było wolnego miejsca. Imprezę rozpoczęły pokazy żonglowania pochodniami i pokazy stuntu. Po nich miała miejsce prezentacja zawodników. Najpierw na halę weszli wszyscy zawodnicy węgierscy, po nich wjeżdżali na pakach nowych Nissanów Navara zawodnicy zagraniczni, a w dwóch pięknie odrestaurowanych amerykańskich oldsmobilach gwiazdy zawodów m.in. Pavel Kejmar (wicemistrz Europy Supermoto) i Dani Muller (Mistrz Szwajcarii Supermoto). Ten ostatni został poinformowany po wejściu, że jest dla niego przygotowany specjalny prezent z okazji jego urodzin, po czym na płytę wjechał sporych rozmiarów prezent ciągniety przez kilku rosłych mężczyzn, z którego wyskoczyła……….no właśnie, nie była to piękna hostessa czego się wszyscy spodziewali, a wielkogabarytowa pani, która wzbudziła duże poruszenie wśród całej publiczności i zawodników.

Po tym małym przedstawieniu niesamowity prowadzący ogłosił rozpoczęcie zawodów, które odbywały się w systemie pucharowym – z 10 startujących dalej kwalifikowało się 5. Kolejne wyjazdy przerywane były różnego rodzaju pokazami, które miały uatrakcyjnić całe widowisko. Była samba, pokazy bikini, występy taneczne, capoeira, pokazy trialowe, stunt quadami i klaun na crossówce. W padoku i na widowni hostessy częstowały napojami energetycznymi, przy trybunach ustawiono stoiska z wszelkiego rodzaju akcesoriami i odzieżą motocrossową. Wszystko zorganizowane bardzo profesjonalnie i atrakcyjnie nawet dla osób niezwiązanych z motocyklami.

Podczas zawodów zebraliśmy sporo nowych doświadczeń, które mam nadzieję będą owocowały w przyszłości. Pierwszego dnia wszyscy zakwalifikowaliśmy się do półfinałów, lecz dalej już były problemy a przeciwnicy pokazali swoją klasę. Drugiego dnia jadąc na czwartym miejscu w ćwierć finale mój motocykl zgasł dwa razy na felernych tralkach i nie miał zamiaru szybkiego ponownego odpalenia, co pozbawiło mnie awansu dalej. Rafał przeszedł do pół finału, w którym odpadł z rywalizacji. Piotrkowi nawet udało się dostać do finału, jednak konkurencja w tej grupie była zbyt silna. Ogólnie wszyscy wracaliśmy do Polski zadowoleni z możliwości pojeżdżenia motocyklem w lutym.

Chciałbym w tym miejscu bardzo podziękować chłopakom z Motocyklona Mateuszowi ”Cienkiemu” Trafasowi i Gergo Fekete za pomoc i super atmosferę podczas wyjazdu.

tekst: Wojciech „Maniek” Mańczak

Zdjęcia: Monika Adamcewicz

Galeria zdjęć: http://www.supermoto.pl/galeria/super-moto-cross-syma-2012-budapeszt/

 

 

 

 


QR Code Business Card