Wyścigi w Koszalinie, czyli III runda Supermoto.

Plotki głoszą, że niektórzy zawodnicy przyjechali do Koszalina już na początku tygodnia. O ile w Gostyniu taki przyjazd skończyłby się na przesiadywaniu w cukropolowej restauracji w oczekiwaniu na sobotnie treningi, o tyle u Emila można było latać znacznie wcześniej.

Odcinek terenowy został otwarty w piątek. Wraz z supermociakami został tam wpuszczony bagi z silnikiem od GSX-Ra, który zgrabnie eliminował zieleń. Niestety moc drzemiąca w pojeździe była trudna do opanowania, przez co w wielu niespodziewanych miejscach toru asfaltowego można było spotkać piasek naniesiony przez rolującego potwora. W słoneczną sobotę przekonał się o tym Samson, który na hamowaniu wywinął orła z przewrotką, na niespodziewanie się tam znajdującym piachu. Niewzruszony Pan Molik skomentował, że jak się lata supermoto to trzeba mieć na uwadze, że piach może być wszędzie. Na szczęście sobotni trening nie pochłonął więcej ofiar.

Niedzielne kwalifikacje poprzedziła nocna burza zalewając całkowicie tor, a przede wszystkim topiąc odcinek terenowy. O poranku organizatorzy zebrali zawodników w celu podjęcia decyzji o dopuszczeniu „sky section” do wyścigów. Większość jeźdźców była za pozostawieniem terenu i nawet mocne argumenty Marcina Dziawera , że „motor się ubrudzi” nie zmieniły decyzji.

O tym jak trudne były kwalifikacje niech świadczy fakt, że w klasie Mistrzowskiej, w pierwszym treningu czas najlepszego okrążenia, pierwszego i ostatniego zawodnika, mieścił się pomiędzy 1:30 a ponad 5 min. Oznacza to, że nie wszyscy byli w stanie zrobić choćby jedno kółko bez wywrotki. Przeprawa przez teren u większości zawodników wyglądała jak walka o życie. Jednak patrząc na piękną jazdę rodziny Żuralskich oraz Czapki widać było, że błoto nie ma większego znaczenia jak się umie jeździć.

W czasie wyścigów słońce dominowało nad torem susząc całkowicie odcinek asfaltowy. Teren początkowo został mokry. Większość zawodników na taką konfigurację wybrała wety. Byli też tacy, którzy wyjechali na mocno ponacinanych slikach. Jednak błoto w terenie było nadal duże i wygrali Ci, którzy postawili na lepszą przyczepność deszczówek w terenie kosztem stopienia ich na asfalcie.

Miejsca na podium zajęli

MP S2

1. Karol Mochocki

2. Marcin Rybski

3. Wojciech Mańczak

PP C1

1. Jędrzej Żuralski

2. Ławrynowicz Marek

3. Marcin Dziawer

PP C2

1. Tomasz Żuralski

2. Paweł Żuralski

3. Patryk Wąs

Pełne wyniki wszystkich rund w linku poniżej

http://www.automobilklub.leszno.pl/supermoto/wynikisupermoto/rok-2012.html

Tekst: Crazy

Foto: Szymon Dziawer „Świat Motocykli”

QR Code Business Card